sobota, 17 stycznia 2015

Atelier Totori


Muszę przyznać, że z całej serii gier o krainie Arland (o co w niej chodzi i na czym polega rozgrywka opisałam w notce o Atelier Rorona), Totori prezentuje się najznośniej. Fabuła, płaska jak zawsze, potrafi mimo wszystko wciągnąć, postacie stały się w jakiś sposób mniej irytujące niż w Roronie i Meruru, a Japończycy, o dziwo, hamowali się tu też ze swoimi porno-lolitkowatymi ciągotami (choć dostajemy art z wyeksponowanymi majtkami i mackami potwora morskiego). Ogólnie jest całkiem przyzwoicie, a gra powinna spodobać się wygłodniałym fanom turowych rpg-ów, znużonym obecną modą na szybką walkę i walenie po przyciskach. Miłośnicy zbierania ziółek i minerałów tudzież wytwarzania magicznych przedmiotów mogą spokojnie sięgać po ten tytuł.


Ocena: 7=/10