piątek, 17 października 2008

Syberia

To nad wyraz prosta przygodówka; idealna dla kogoś, kto dopiero zapoznaje się z tym gatunkiem; w sam raz, by zachęcić do sięgnięcia po inne pozycje z nurtu „point-n’-click”.
O grze słyszałam wiele dobrego, zdobyła wysokie oceny i przychylną opinię recenzentów. Jednakże nie brakło i głosów krytyki, do których muszę się tu z poczucia obowiązku dołączyć.
„Syberia” łudzi nadzieją opowiedzenia niepowtarzalnej historii. Ale tej historii tak naprawdę tu nie ma. Jest pomysł. Ciekawy, intrygujący pomysł, który nie znalazł należytego rozwinięcia.
Odnoszę wrażenie, że Benoit Sokal sam dokładnie nie wiedział, co ze swoją koncepcją zrobić, dlatego też oparł grę na nastroju, który, rzeczywiście, ma w sobie coś niepokojąco, a jednocześnie romantycznie „syberyjskiego”.
Mamy więc owo ziarno pomysłu, mamy opary melancholijno-sentymantelnego nastroju, ale z ziarna nic nie kiełkuje i nic się rozwija. I nie chodzi mi tu bynajmniej o otwarte zakończenie.
Uwielbiam otwarte zakończenia. Są doskonałą pożywką dla poruszeń wyobraźni. Ale otwarte zakończenia mają rację bytu tylko w wypadku istnienia solidnej konstrukcji, jaką ma być fabuła i jej bohaterowie. Tutaj brak jest tej esencji, tej złożonej substancji, solidnej struktury, którą otwarte zakończenie mogłoby zwieńczyć. I doprawdy trudno się oprzeć wrażeniu, że całość jest – po prostu - zwyczajnie źle napisana.
Kupiłam obie części Syberii za 30 złotych. A że przygodówki point n’ click uwielbiam wprost pasjami, granie sprawiło mi masę frajdy. Ale gdybym musiała zapłacić więcej za tę krótką przyjemność, byłabym szczerze zdegustowana.

Plusy:
-oprawa graficzna
-nastrój


Minusy:
-fabuła
-muzyka
-dialogi
-zbytnia prostota i długość rozgrywki

Co do drugiej części – „Syberia” prezentowałaby się o wiele lepiej, gdyby ta nigdy nie powstała. Ale pieniążki przecież nie rosną na drzewach, więc takie wyjście nie wchodziło w rachubę. Romantyczne opary skrystalizowały się w sentymentalną papkę. Nic więcej.

 Ocena: 6/10