poniedziałek, 22 września 2014

Professor Layton and the Spectre's Call


Ostatni raz pochyliłam się nad grą z serii o Latonie. I tym razem nie zawyżę mu już oceny.

Zacznijmy od tego, że „Professor Layton and the Spectre's Call” jest tak naprawdę połową właściwej gry, okrojoną o wielogodzinny, rpg-owy dodatek „London life” (poza Japonią mogli nim się bawić gracze z Ameryki i Australii). Jeżeli dostajemy połowę oryginalnego produktu, to czy nie powinniśmy zapłacić połowy ceny? Hm?

Starałam się sobie powtarzać, że mam do czynienia z grą dla dzieci, ale ani trochę nie pomogło mi to przełknąć infantylnej fabuły. Szkoda, że w ogóle nie da się jej pominąć (a zwłaszcza nadzwyczaj smętnych dialogów o niczym!) i po prostu przejść do zagadek. Chociaż... właściwie po co? Tak, jak pisałam w jednej z poprzednich notek, seria utknęła – nie tylko nie chce robić użytku z możliwości DS’a, nie tylko trzyma się sztywno łamigłówek tekstowych, ale też serwuje nam do znudzenia odgrzewane kotlety i niczym nie chce zaskoczyć.

Cóż można więcej dodać? "Level 5" nie zamierza niczego rozwijać - woli powielać to, co w Laytonie było słabe już od początku.

Ocena: 4=/10