poniedziałek, 28 lutego 2011

World of Goo



Próba opisu „World of Goo” może odstraszyć tych, którzy nie mieli z nią nigdy styczności – używanie rozciągliwych, żyjących kulek do budowania konstrukcji, w których zasadniczą rolę odgrywają siła ciążenia i grawitacja (im wyższa wieża, tym trudniej o stabilność), nie brzmi zbyt zachęcająco. Przyznam, że ja sama najpewniej nie zainteresowałabym się tym tytułem (odstraszały mnie właśnie opisy), gdyby nie to, że znalazł się on na płycie, którą dodano do pewnej gazety. Ku mojemu zdziwieniu, „World of Goo” okazało się produkcją niezwykle przystępną, wciągającą i – dzięki specyficznej oprawie – intrygującą.

Oprawa jest... interesująca. Osobiście nie przypadła mi zbytnio do gustu, ale doceniam twórców za oryginalną koncepcję, która na długo zapada w pamięć, również dzięki świetnie dobranej ścieżce dźwiękowej (jeden z motywów muzycznych niezmiennie przywodził mi na myśl najlepsze kompozycje z „Final Fantasy 8”). To trzeba przyznać – „World of Goo” robi wrażenie!

Fizyka gry jest dopracowana, rozgrywka banalna w swej prostocie, a kolejne poziomy (poza jednym wyjątkiem) bardzo logicznie skonstruowane.

To bardzo dobra, choć niezbyt długa gra.

Ocena: 8/10